|
To już druga płyta formacji Diorama wydana w tym roku. Po studyjnym wydawnictwie „Amaroid” tym razem zespół przedstawia „Repale” zawierający remiksy starszych nagrań, oraz kilka utworów nigdzie wcześniej nie publikowanych, które także przewinęły się przez mikserską konsoletę. Większość kompozycji w takim stopniu została zmieniona, że nabrały zupełnie nowego oblicza, a całości słucha się jak premierowego materiału. Cechą charakterystyczną jest niezwykła taneczność skierowana przede wszystkim do miłośników klubowej zabawy. Melodie zaskakują różnorodnością brzmienia ocierając się nawet o styl Techno. Potężna dawka elektronicznego instrumentarium nadaje wielkiego rozmachu, ale nie zabrakło również piosenek spokojniejszych, subtelnych, takich typowych dla romantycznej Dioramy. Dla mnie jest przykładem jak można przekazać uczucia, emocje za pomocą tańca. Kołysać się w rytm melodii i patrzeć w jej piękne oczy wyrażające tak wiele tęsknoty. Przemijanie ukazane w tanecznych i melancholijnych fragmentach, które leczą zranione serca. Dusza wytrenowana przez „Romantyków Muzyki Rockowej”, a ciało za sprawą szaleńczej, dyskotekowej gonitwy rzadko mogły znaleźć porozumienie. Tym razem im się udało osiągnąć symbiozę. Muzyka pomaga w zrozumieniu pojawiających się przed oczami obrazów. Czasem powoduje wtargnięcie na tereny zajmowane przez smutek, nostalgię i żal. Potrafi ukoić rozjuszone myśli elektronicznych marzycieli. Zabrałem ją ze sobą w krainę rozkoszy. Pomknęliśmy poprzez wytyczone ścieżki parkietowego szaleństwa. Zawsze oczekiwałem krążka, który zawierać będzie tyle romantyczności, ale z możliwością przekazania jej poprzez taniec, gdy każdy gest i ruch będzie oznaczał cierpienie, a jednocześnie wolność. Wyrwanie się choć na moment z kręgu otaczającego świata. Skrywana pod płaszczem tajemniczości intensywność dźwięków tak beztrosko utuli w swoich objęciach. Znajduje się w nich spora dawka eksperymentalnych rozwiązań. Jak zawsze przy tego rodzaju wydawnictwach zdania będą podzielone. Z pewnością każdy fan Dioramy ma swoje ulubione piosenki i niekoniecznie jest za tym, żeby je przerabiano. To może zburzyć ustaloną hierarchię, albo upewnić w przekonaniu, że dokonaliśmy właściwego wyboru. Jednak, żeby nie mieć wrażenia, że gdzieś tam zapodziała się ciekawa, dramatyczna opowieść to proponuję zapoznać się również z „Repale”, bo wokalista i tekściarz Torben Wendt jak mało kto, tak znakomicie buduje klimat utworów i przeobraża atmosferę poprzez zmieniające się w kalejdoskopowym tempie melodie trafiające prosto do umysłu słuchacza. Tym albumem udowodnił także, że dba o rozwój drogi artystycznej zgodnie z nadchodzącymi trendami.
text: Artur Jakrzewski
|